
język polski a internetu sprawa
maj 6, 2008Każdy z nas, w pewnym stopniu, zmienił swój sposób mówienia/pisania pod wpływem internetu. Emotikonki (buźki), skróty takie jak omg czy lol, masa słów angielskich i neologizmów, dziwadeł językowych. Wszystko to dla ludzi. Niestety, internet (a w dużej mierze sam komputer) upowszechnił również kompletny gwałt na języku. Szczególnie ostatnimi czasy zauważyć można zjawisko przysłówkowania. Zanim jednak zacznę roztrząsać problem i go objaśnię, zapoznajmy się z definicją przysłówka, zaczerpniętą wprost z wszechwiedzącej Wikipedii:
Przysłówek - nieodmienna część mowy określająca cechy czynności, stany oraz inne cechy. Występuje przeważnie z czasownikiem, przymiotnikiem lub innym przysłówkiem. Pełni funkcję okolicznika lub orzecznika. Ze względu na funkcję składniową do przysłówków należą także zaimki przysłowne.
Tworzy się je najczęściej od przymiotników za pomocą końcówki -e, -o. Przysłówki utworzone od przymiotników (odprzymiotnikowe) zazwyczaj stopniują się (tak jak przymiotniki, od których pochodzą). Pozostałe przysłówki, np. dziś, wczoraj, zawsze, nie stopniują się. Niektóre przysłówki pochodzą od wyrażeń przyimkowych. Najczęściej są to skostniałe formy tych wyrażeń, w których zachowały się archaiczne formy deklinacji (np. celownik przymiotnika na -u).
Gramatyka tradycyjnie wyróżnia wśród przysłówków pewne grupy znaczeniowe, takie jak przysłówki czasu, miejsca i sposobu. Ze względu na cechy funkcjonalne przysłówków podzielić je można na przysłówki jakościowe, określające czasowniki lub przymiotniki i odnoszące się do wewnętrznych właściwości procesów, cech i stanów, oraz przysłówki okolicznościowe, określające rzeczowniki (np. Warszawa wczoraj i dziś, chodzenie boso) lub czasowniki (czasem się zamyślał), określające okoliczności zdarzenia. Przysłówki jako nieodmienne części mowy nie podlegają odmianie przez przypadki, czasy czy osoby - przysłówki jakościowe podlegają jednak często stopniowaniu.
Na czym polega więc problem?
Otóż modne stało się tworzenie przysłówków od wszystkiego. Studniówkowo, plażowo, balowo, urodzinowo, klubowo, srowo i owo. Owo jest wręcz nieodzowne, bo inaczej z językowego lansu nici. Kiedy już takowy wyraz utworzymy, koniecznie należy się nim popisać przed innymi. Feralne przysłówki (które, w zasadzie, nimi nie są, bo sensu to nie ma żadnego) najczęściej znajdziemy więc w opisach galerii czy profilach na portalach internetowych. Opisy na gadu-gadu, blogi i fora i Bóg raczy wiedzieć co jeszcze. Nie jestem autorytetem w kwestii j. polskiego i do takiego stanowiska nie aspiruję, mam jednak świadomość kompletnej absurdalności tej sytuacji. Dlaczego zamiast napisać w galerii “urodziny” ludzie piszą “urodzinowo”? Prof. Miodek, widząc te wytwory (a niektóre są prawdziwie szałowe!), zapewne załamałby ręce i wrócił do ula.
Wszystkiemu winna, oczywiście, moda. Ktoś fajny tak napisał, chciał być orginalny i lawina głupoty runęła w dół. Żeby to dotyczyło tylko ludzi młodych - pół biedy. Niestety, starzy również to robią. Hulaj dusza, gramatyki nie ma.
Niby wiadomo, że ludzie to zwierzęta stadne. Ale chyba coraz bardziej jesteśmy też kompletnie bezkrytyczni.
Jedyna moja nadzieja tkwi w chwilowości tej bzdurnej tendencji. Bo nie wierzę (a w zasadzie wierzyć nie chcę), że ludzie tak szybko poddają się modom. Naiwny idealista.